MUZYCZNA PODRÓŻ DO IRLANDII, SZKOCJI I BRETANII
W listopadzie wyruszyliśmy w kolejną muzyczną podróż. A wszystko za sprawą opowieści, muzyki, tańców i strojów, które podziwialiśmy podczas koncertu muzycznego.
Pierwszy przystanek to ZIELONA WYSPA - IRLANDIA. W herbie tego państwa jest harfa, dlatego ludzie tam mieszkający kochają muzykę. A są to harfiści, bardowie i ci wszyscy, którym coś w duszy gra. Mieszkańcy wyspy bardzo lubią spotykać się w pubach na kameralnych koncertach zwanymi sesjami. Do muzyków często przyłącza się widownia, która chętnie uczestniczy w zmaganiach muzycznych. Zabawa ma charakter spontaniczny. Ludzie tańczą, przytupują, skaczą, przez co wyrażają swoje emocje. Zadaniem muzyki irlandzkiej jest przede wszystkim danie słuchaczom radości. Jest ona żywa, skoczna, porywa wręcz do zabawy. Doświadczyliśmy tego sami! Słysząc muzykę irlandzką płynącą z dźwięków fletu i gitary, zatańczyliśmy kilka kroków, a także wybijaliśmy jej rytm przy akompaniamencie bębna. Ależ to była zabawa! Nogi same się wyrywały do tańca!
Drugi przystanek to SZKOCJA, w której jest słynne jezioro Loch Ness i ukrywający się w nim potwór. Znaleźliśmy się tutaj dzięki workom podróżnym. Poznaliśmy odświętny strój Szkota: kilt, czyli spódnicę w kratę zrobioną z tartanu, i sporran ? skórzaną torebkę przyczepioną do paska na biodrach. Dowiedzieliśmy się, że inspiracją do powstania muzyki szkockiej była pogoda. Dzięki odgłosom bębna usłyszeliśmy padający deszcz, świszczący wiatr, a nawet grzmoty zwiastujące burzę. Oj, na chwilę powiało grozą!
Kolejne miejsce, które odwiedziliśmy to BRETANIA. Ten urokliwy region Francji słynie z cydru - napoju wytwarzanego z jabłek. To kraina bardzo kolorowa, tym bardziej dziwi, że tamtejsze stroje są przeważnie czarne, ozdobione jedynie haftami i koronkami. Ich uzupełnieniem jest biały, koronkowy czepek, który kobiety zakładają na głowę.
Na koniec naszej muzycznej wyprawy za sprawą "zielonej koniczynki" przenieśliśmy się z powrotem na ZIELONĄ WYSPĘ, która odsłoniła swoją baśniową stronę. A wszystko zakończyliśmy dobrze się bawiąc i klaszcząc. Zresztą, zobaczcie sami...