LA FIESTA MEXICANA
2 i 18 marca 2016 r., wzięliśmy udział w audycji muzycznej pod tytułem "La fiesta mexicana". Powitała nas czerwonowłosa pani i powiedziała, żebyśmy gromkimi oklaskami przywołali pierwszego latynoskiego muzyka o imieniu Paquito. Wbiegł na scenę, krzyknął "Buenos dias !" i zaprosił nas do meksykańskiego Vera Cruz na fiestę. Wyjaśniono nam, że meksykańską muzykę można nazwać w skrócie e-e, bo jest etniczna i energetyczna. Jej źródła to muzyka hiszpańska, afrykańska i indiańska.
Po krótkim szamańskim tańcu prowadzącej, na pierwszym koncercie, do zabawy "wkręcono" naszą koleżankę Melisę, która urodą przypominała muzykom ich kuzynkę Pepitę. Śmiechu było co nie miara, a na drugim spotkaniu na scenę wywołano naszego kolegę Konrada. Wszyscy oniemieli, gdy profesjonalnie zagrał na meksykańskim instrumencie - cajonie (kahonie). Następnie Meksykanin pokazał nam i opowiedział o dwóch instrumentach muzycznych. Jeden - quijada - wykonany był ze szczęki "muzykalnego" osła i wydawał dźwięki przypominające grzechotkę. Drugi to harana, czyli mini gitara wykonana z jednego kawałka drewna. Po chwili na scenie pojawił się drugi muzyk i zaprezentował instrument requinto. Okazało się, że nazywają się nawzajem kuzynami. Najpierw udawali, że się kłócą, co lepsze - mięso czy warzywa. Następnie, bardzo żywiołowo, zaśpiewali liczącą pół wieku pieśń "La Bamba" i wyjaśnili, że w ten utwór wpisana jest muzyczna walka wykonawców.
Ponieważ nie samą muzyką żyje człowiek, Meksykanie zaprosili nas do nauki wykonania na niby tortilli, czyli meksykańskiego dania narodowego. Szło nam wspaniale. Niektórym aż ślinka pociekła.
Szybko wróciliśmy do świata muzyki. Poznaliśmy kolejny instrument - leonę i usłyszeliśmy przepiękną i nastrojową pieśń miłosną. Później opisano nam ubiór na fiestę i zasady noszenia w Meksyku kapeluszy, z których najważniejszy to czarne sombrero. Muzycy założyli je na głowy 4 widzów, którzy uatrakcyjnili występ. Towarzyszyli muzykom, tańcząc i "grając" na grzechotkach. Meksykańscy muzycy przepięknie zagrali i zaśpiewali pieśń mariachi znaną niektórym z nas z filmu "Desperado". Pożegnaliśmy ich gromkimi brawami i głośnym "Asta la vista".
Muzyczna audycja minęła jak z bicza strzelił. Fiesta w stołówkowym Vera Cruz była bardzo udana. Poznaliśmy maleńki kawałeczek kultury meksykańskiej. Może kiedyś uda nam się tam wyjechać i poznać wiele, wiele więcej...
Uczniowie klasy IV-VIf
z nauczycielką j. polskiego